Poślubiłem alkoholiczkę…

Hmm.. decyzja trudna. W momencie oświadczyn, jeszcze tego nie wiedziałem… ale gdy zamieszkaliśmy razem kilka miesięcy przed ślubem wszystko wyszło na jaw.

Moja obecna żona pije… trwa to już prawie rok. Nie wiem czy wcześniej też tak było… ale mało mnie to obchodzi ważne ze obecnie pije.

Cały czas żyje nadzieją, że kiedyś będzie normalnie… bo cały czas jest mi to obiecywane.

Próbowałem róznych sposobów… nic na daną chwile nie zadziałało.

Ten pamiętnik na którym jesteś założyłem po przeczytaniu pewnej porady. Osoby prowadzące pamiętnik mają lepsze samopoczucie i lepiej sobie radzą z problemami… w końcu pamiętnik to forma refleksji nad samym sobą i światem nas otaczajacym. im więcej takich refleksji tym lepiej.

A dlaczego w internecie? -dlatego zę istnieje tu możliwość komentowania i podzielenia się z innymi. Tal więc kto wie, może ktoś z was czytelników mi kiedyś pomoże doradzając coś fajnego w komentarzu.

Tak wiec jeśli coś Ci w głowie rzeszkadza załóż pamiętnik.

2 komentarzy

  1. koliber powiedział

    październik 6, 2009 @ 11:08 pm

    Witaj!
    Napisz do mnie a ja Ci odpiszę!
    Nie jesteś jedyny. Nie jesteś samotny.
    Może teraz razem damy sobie jakoś radę. Kiedyś dobrze współżyło mi się z pijaną kobietą. Teraz współżycie z kobietą pijaną jest dla mnie takie trudne…

  2. adax2008 powiedział

    październik 22, 2009 @ 9:49 am

    Swoją obecną patnerkę poznałem jakies 1,5 roku temu. Mamy 51 lat. Jest tak jak ja sama, ja wdowiec i ona wdowa. Wiele wspólnych tematów, wspomnień, rozumiemy się jak nikt. Początkowo tego nie zauważyłem, ot tak lato często pije się piwo, dobrze schłodzone wino, zimnego drinka wieczorem. Nie mieszkaliśmy razem, ja osobno i ona osobno. Dwa domy ale kiedy wychodziłem i wsiadałem do samochodu, ona niezależnie od tego która to była godzina wyciągała z lodówki wódę i robiła sobie mocnego drinka, później kolejnego, kolejnego i tak na dobrym już rauszu kładła się spać. Tak było każdego dnia, ale ja nie wiedziałem, nie zauważałem tego, bo kiedy przyjeżdżałem następnego dnia była znów ok, po kąpieli, radosna, ułożone włosy, pachnąca jak zwykle. Kiedy pewnego dnia przyjechałem niespodziewanie po pónocy i zobaczyłem ją leżącą na kanapie totalnie pijaną zesztywnałem, coś we mnie pękło, coś się zmoroziło. Później obiecywanie że to tak tyko, że sama nie wie dlaczego i po co , że przeprasza, że już nigdy tego nie zrobi. Ok do następnego razu, trzy tygodnie i sytuacja się powtórzya. Nawet nie pamięta że byłem u niej. Znów to samo. Teraz chowa przede mną wódkę ale wykryłem gdzie ją chowa, wiem kiedy pije i no właśnie boję się z nią kolejny raz na ten temat porozmawiać.


Napisz komentarz